czwartek, 7 lipca 2011

Nie nie jestem zrzędą !!!

Jakoś tak wypada, że ostatnio pisałam w dzień starego 2010 roku i wypowiedź nie była zbyt optymistyczna ta też nie będzie i mam to gdzieś, nie liczę nawet, że ktoś ją przeczyta po prostu muszę wyrzucić z siebie co mi na sercu ciąży !


Mam dość, nawet nie wiem jak zacząć żeby to wszystko miało jakiś sens, nie jestem stara i nie będę pisać, że robiłam coś latami, ale dość długo i często i prawie zawsze to ja coś inicjowałam od imprez do spotkań a nawet proponowałam  tanie spędzenie wspólnych wakacji, zawsze byłam gotowa, prawie nigdy nikogo nie wystawiłam to mnie wystawiano ale nie NIE JESTEM OFIARĄ LOSU to może moi znajomi są ale nie ja! Mam dość silny charakter chociaż czasem coś mnie złamie i potrafię ryczeć jak dziecko i przejmować się kiedy ktoś mi wetknie szpilę i tak lubię dominować i panować nad sytuacją i skoro to wiecie to dlaczego po jaką cholerę teraz silicie się na uszczypliwości ?
Myślisz sobie człowieku, że w końcu znalazłeś znajomych, może mają inną sytuację niż ty, ale mają podobne zasady i nagle puf wszystko pęka jak bańka mydlana.
Nie jestem, głupia ! A może jednak jestem pochodzę z rodziny gdzie staramy się pamiętać o innych ludziach w kontaktach z nimi dajemy z siebie sto procent ale teraz od kilku dni a może nawet tygodni zadaję sobie pytanie czy warto ?
Nie chciałabym na nikogo zrzędzić ale kurcze czy wasze życie opiera się tylko na tym że wykorzystacie innych na ile tylko można i ich wyrzucacie jak zepsuty grat albo przypominacie sobie o ich istnieniu gdy nagle czegoś wam potrzeba ? Chyba taka jest smutna prawda !

Szkoda mi i to bardzo, wielkich zmian jakie zaszły kolejny raz zawodzi mnie ta sama osoba ale nie tylko ona!
I powiem że skończyło się nie będę , nie będę poświęcać  się ludziom na których nie warto marnować czasu ani własnej kreatywności. Ten świat to nie tylko pieprzony konsumpcjonizm , to nie tylko spontaniczne wyjazdy za miasto z czyjejś inicjatywy , długie tygodnie planowania idealnego wyjazdu w góry gdy nagle ktoś powie "oj przepraszam ale wiesz nie mogę bo mi wtedy pryszcz wyskoczy czy coś takiego " a później " ale wiesz jak już dostaniesz się na studia tam i siam to ja chętnie tam i siam cię odwiedzę nawet na kilka tygodni !"  , to też nie prezenciki na urodziny w zamian za które gdy ktoś cię potrzebuje możesz dostać kopniaka w tyłek!


Jeszcze nie wiem gdzie mnie rzuci los ? Kraków/ Warszawa/ Gdańsk ale byle dalej, dalej od tego średnio dużego miasta na L w którym będą ludzie którzy po trochu mnie zawodzą ! Jeśli nie będę znała nikogo to trudno - poznam i nie będę dawać więcej niż dostaje komuś komu nie warto. Nowy komplet znajomych bez problemu przerabiam to kolejny raz i jeszcze nie umarłam - teraz ktoś powie że problem leży we mnie skoro kolejny raz zmieniam znajomych może i tak ale wina zawsze pada po obu stronach i jeśli ktoś mnie poznaje , dowiaduje się jaka jestem i ma później problem z osobą którą zaakceptował albo szkoda mu 20 gr na sms to nie jest to tylko moja wina ! Znowu ktoś powie " a tobie nie szkoda tych 20 gr ?" i wiesz co odpowiem " nie, tylko mam dość bycia osobą która zawsze musi zaproponować coś pierwsza!a i czasem ktoś kto przystanie na propozycje później robi wielką łaskę! "

Jak kogoś poznajesz i dajesz mu do zrozumienia minimum koleżeństwo to angażuj się jak ta druga strona bo ja gdybym mogła spędzała bym  ze swoimi znajomymi całe dnie od 6 rano do 12 w nocy, tylko że " no kurcze no tak o 14 ?? nie ja nie wstanę no to może spotkamy się o 18??" ta a potem rozejdziemy się o 20 , czy tylko ja zauważam że to aż 4 godziny mniej wspólnie spędzonego czasu ? czasu plotek, śmiechu, wygłupów ?

Po tym ktoś pomyśli, że jestem samotna , może i jestem ale jakoś się oswoiłam i jak wyrzuciłam to z siebie to jest mi lżej :)

piątek, 31 grudnia 2010

Dzień rozczarowań ...

Nie powinno tak być , bo przecież dziś taki dzień - no właśnie jaki ? Ostatni w tym roku ! Cóż z tego takich dni będzie jeszcze mnóstwo o ile coś mnie w między czasie nie sprzątnie z tego świata . Wszystkie plany rozsypały się jak domek z kart ale trudno tak bywa (chociaż nie ukrywam czuję trochę żalu) . Jeśli się uda wymigam się od innej sylwestrowej imprezy i będę mogła rozpocząć już dziś wyzwanie książkowe - mam nadzieję , że nikt nie będzie miał sprzeciwu bo przecież kiedy skończę czytać będzie już nowy 2011 rok . Jak wiele osób - nie mogę generalizować , że wszyscy - mam kilka planów na przyszły rok . Mam nadzieję , że chociaż niektóre się spełnią a przynajmniej wyzwanie książkowe !
Szczęśliwego 2011 roku !